Kto zdoła godziny swe przed sobą rozłożyć i rzec:

„ta oto dla Boga, a ta jest dla mnie; ta dla duszy a ta dla ciała mego?”

Wszystkie wasze godziny to skrzydła co przemierzają przestwory, pomiędzy jedną jaźnią a drugą.

Człowiek który moralność tylko jako swą odzież najlepszą obnosi,

lepiej by nagim pozostał,

wicher i słońce skórze jego nie uczynią szkody.

A kto postępowanie swe tylko etyką wyznacza, ten więzi i w klatkę zamyka swego ptaka — pieśń.

Bowiem pieśń największej wolności nie może z poza drutów płynąć, ani krat.

A ten, którego modlitewna cześć jest jako okno, co się roztworzyć może, ale też i zamknąć, nie poznał jeszcze przybytku swej duszy,

gdzie okna otwarte są zawsze, od wschodu po wschód.