Strumień dosięgnął morza; raz jeszcze wielka Macierz trzyma syna w swoich ramionach.
Zegnaj, ludu Orfalezu.
Dzień ten się skończył.
Zamyka się oto nad nami, jako nad własnym jutrem stula się lilia wodna.
Co było nam tutaj dane, przechowamy skrzętnie;
a jeśli to nie wystarczy, tedy znów razem musimy się zejść i razem dłonie nasze ku Dawcy wyciągnąć.
Pamiętajcie że do was powrócę,
Maluczko, a tęsknota moja zgarnie pianę i proch, by nowe stworzyć ciało.
Żegnajcie wszyscy i żegnaj młodości, którą spędziłem wśród was.
Zaledwie wczoraj spotkaliśmy się we śnie.