Więc wdzięki jego są dla mnie rozkoszą,
Która zarazem wieczną troskę nieci181,
Drżę, że rywalki mój sen szczęścia spłoszą,
Że mi go porwie ich siła!
Och, gdybym mogła mieć tyle ufności,
Ile miłości mam dla niego w duszy,
Byłabym wolna od srogich katuszy,
Które sprowadza zazdrość z sobą w gości.
Lecz mężczyzn plemię, w kochaniu niestałe,
Za każdą nową idzie kusicielką,