Przed gniewem moim niechaj drży, zuchwała!
Stanę się zemsty trawiącym płomieniem.
Nie będzie ciszy ni spoczynku miała,
Aż zginie ta, co zdradziła.
Gdy Fiammetta pieśń swoją skończyła, Dioneo, stojący obok niej, rzekł z uśmiechem:
— Madonno, dobrze uczynicie, mówiąc wszystkim, kim jest wasz kochanek, tak aby żadna z dam przez nieświadomość nim nie owładnęła, skoro tak srogim mielibyście zapłonąć wówczas gniewem.
Potem wiele jeszcze pieśni odśpiewano, a gdy niemal połowa nocy upłynęła, wszyscy, wolę króla wypełniając, na spoczynek się udali.
O świcie podnieśli się i pod światłym przewodnictwem króla powrócili do Florencji, dokąd marszałek wszystkie ich rzeczy już był odesłał. Przybywszy do miasta, pożegnali się trzej młodzieńcy z siedmioma damami w kościele Santa Maria Novella, skąd z nimi niegdyś wyruszyli, po czym oddali się innym przyjemnościom. One zaś odeszły niebawem do domów swoich.
Posłowie
Szlachetne dzieweczki! Chcąc wam uciechę zgotować, poświęciłem się tej długiej pracy. Raczej modlitwy wasze i pomoc boża, jak sądzę, niż zasługi moje to sprawiły, że w zupełności dokonałem tego, com na wstępie mojego dzieła dokonać obiecał. Korny dank182 naprzód Bogu, a następnie wam złożywszy, mogę teraz dać spocząć pióru i utrudzonej ręce. Nim jednak to uczynię, zamierzam wpierw odpowiedzieć pokrótce na pewne zarzuty, jakie któraś z was albo i kłoś inny postawić by mi mógł. Nie czynię tego bez racji, wydaje mi się bowiem rzeczą pewną, że praca ta — w porównaniu z innymi — nie zaznaje szczególnych względów, a nawet jest ich całkiem pozbawiona. Pomnę, że wykazałem to we wstępie do czwartego dnia opowieści. Obecnie chcę dać respons183 na pytania, jakby w myśli zadane.