Patrzę na siebie i w piękna odbiciu

Znajduję wieczne źródło upojenia.

Zdarzenia, myśli, sny o przyszłym życiu

Nigdy mi mego nie zaćmią marzenia.

Jakież to inne żądze czy pragnienia

I jakież inne kochanie

Mogłoby przybyć tu, do serca w gości?

Gdy kiedykolwiek je dla swej rozkoszy

Przywołam — dąży już na me spotkanie,

Cierpienie z serca, smutek z myśli płoszy.