Z ufnością wełnę oddające białą.

Srogoś mi spłacił tę ufność zuchwałą!

I w czyją mnie to podałeś niewolę?...

W tyrana władzę, co mych łez niebaczny,

Co dzień jęk ze mnie wydziera rozpaczny

I kląć mi każe nędzną moją dolę.

Próżne łzy jawne, próżne skryte bole!

Cierpienie, które siły moje kruszy,

Nie zdoła zmiękczyć jego twardej duszy.

Na wiatr idą skargi moje mnogie,