Igraszkę czyni sobie z mej istoty,

Bo choć mnie okrył wdzięków majestatem,

Który dla ludzi blask rozsiewa złoty

Pod niebios Jego sklepieniem bogatym,

Jednak mych wdzięków nie ważąc ni cnoty,

Mrok na słoneczne me spuścił tęsknoty

I radość w wieczną przemienił męczarnię.

Gdy w przeszłość tęsknym podążę wspomnieniem,

Widzę młodzieńca, co mnie, dzieckiem prawie,

Obdarzył sercem i objął ramieniem.