Przyjdź więc, Amorze, ty, w którym się mieści

Wesela mego i szczęścia przyczyna;

Przyjdź, wspólne zacznijmy pienie,

Lecz nie o smutkach ani o boleści

(Choć ona przyszłe wesele poczyna),

Ale o ogniu, w którym, nieskończenie

Płonąc, wciąż jedno odczuwam pragnienie,

By sławić ciebie, władco mój jedyny!

Przed oczy moje przywiodłaś, miłości,

Kiedy już ogień jął trawić mą duszę,