Dążą do zguby i do potępienia?...

Chyba musieliby tych samych ludzi

Kochać, a razem nienawidzić. Toteż

Nie o to się dziś skarżyć na nią głośno

Jestem zmuszona... Łkania jej, przestrogi,

Groźby, modlitwy, chętnie bym znosiła

I nadal jeszcze, bo gdym ich słuchała,

Dobre się myśli po mej głowie snuły...

I komuż wreszcie by to nie schlebiało,

Że dla istoty innej jest tak drogim,