— No pokaż! Cóż to takiego?
Chłopak ociągał się:
— Pokażę, jeśli pan da słowo, że nie powie nic tatusiowi.
Zapewniłem uroczyście. Wtedy otworzył rękę i na dłoni ujrzałem mały, złoty medalion. Odchyliłem emaliowane wieczko i ujrzałem subtelnie wykonaną miniaturę pani Róży.
— To od mamy?
Chłopak poruszył przecząco głową.
— Więc od kogo?
— Proszę zgadnąć.
— Nie potrafię.
— Od pana Stacha.