Wyrzuciła grzyb i kwiat paproci, po czym zaczęła bić pięściami i kopać na oślep, chcąc wydostać się z kręgu małych tancerzy.

— Cóż to za brzydkie i wredne dziewuszysko! — powiedział pierwszy z gnomów.

— Niech stanie się dwa razy brzydsza i dwa razy wredniejsza niż jest! — rzekł drugi.

— Niech wyrośnie jej garb! — krzyknął trzeci.

— Niech zacznie kuleć! — odparł czwarty.

— Niech z każdym wypowiadanym przez nią słowem z jej ust wyjdzie skorpion! — powiedział piąty.

— I niech wszystko, czego się dotknie, pokryje się śliną! — rzekł szósty.

— Niech tak się stanie! Niech tak się stanie! Niech tak się stanie! — skrzeczeli rozgniewani.

Złapali się za ręce i zaczęli tańczyć, po czym przerwali krąg i zniknęli bez śladu.

Gordiana wzruszyła ramionami, udała się do kościoła, zabrała książeczkę do nabożeństwa i wróciła do pałacu.