— Gdzie?
— W cedrowej skrzyni!
Król podważył wieko mieczem i rozerwał zamknięcie. Z wnętrza wyskoczyła Serena, blada i piękna. Król wziął ją na ręce i pomógł jej dosiąść konia. Wrócili do miejsca, w którym zatrzymał się orszak. Serena zajęła w królewskim powozie należne miejsce między swym ojcem a oblubieńcem.
Wyprawiono huczne wesele.
A macocha wraz z okrutną córką uciekły do lasu i słuch o nich zaginął.
Przekład — Małgorzata Zych
Pas zniecierpliwienia
Gdy tydzień liczył aż cztery soboty,
a miesiąc się mieścił w godzinnej dobie,
gdy psy miauczały, a szczekały koty,