Byli w drodze do kościoła, matka cieszyła się już, że jej chytry plan się powiedzie.

W pobliżu przepływał ruczaj, roztargniona i nierozważna Gordiana zapomniała się nagle i krzyknęła:

— Mamo, chce mi się pić!

Ledwie wypowiedziała tych pięć słów, a pięć czarnych skorpionów wyłoniło się spod welonu i zbiegło po jej białej sukni.

Król oraz ojciec Sereny podskoczyli z przerażenia i zerwali welon z głowy dziewczyny. Ujrzeli obrzydliwe i straszne oblicze Gordiany.

— Najjaśniejszy panie, te perfidne kobiety chciały nas oszukać!

Król kazał zatrzymać orszak, po czym wskoczył na koń i puścił się galopem do pałacu swojej narzeczonej.

Wbiegł po schodach na górę i jął się rozglądać po pokojach, głośno wołając:

— Sereno, Sereno! Gdzie jesteś?

— Tutaj, wasza wysokość!