— Pamiętasz tego ptaszka, którego wyswobodziłeś z sideł? — odezwała się klacz. — Wezwij go, a on ci pomoże!

Ptak zjawił się na wezwanie.

— Nie martw się, Niewiadomku! Zdobędę dla ciebie spinkę księżniczki.

Zleciały się wezwane przez niego rozmaite ptaki. Lecz żaden z nich nie był na tyle smukły, żeby przecisnąć się przez dziurkę od klucza do komnaty księżniczki. W końcu podołał temu zadaniu strzyżyk, który stracił przy tym całe swoje upierzenie. Przekazał spinkę Niewiadomkowi, który z kolei błyskawicznie dostarczył ją księżniczce.

— Pani, nie masz już żadnego innego pretekstu do tego, by opóźniać zaślubiny — powiedział król.

— Mylisz się, mój panie, jest jedna rzecz, bez której nigdy nie zostanę twoją żoną.

— Twoje życzenie to dla mnie rozkaz!

— Brakuje mi pierścionka, tego, który wpadł mi do morza, gdy do ciebie jechałam.

Także tym razem król zlecił odnalezienie pierścionka Niewiadomkowi, który bezzwłocznie wyruszył wraz ze swoją wierną klaczą w podróż. Gdy dotarł nad morze, wezwał na pomoc rybę:

— Głowa do góry, Niewiadomku, odnajdę dla ciebie ten pierścień.