Minął rok, miesiąc i dzień, kiedy Chiaretta postanowiła przedsięwziąć wyprawę.

Wędrowała i wędrowała...

Przemierzała rzeki i lasy, góry i równiny, żebrząc w domostwach o kawałek chleba. Stojące w progu gospodynie przyglądały się ze zdziwieniem pięknej młodej żebraczce.

— Dobre kobiety, czy wiecie, gdzie znajdę wodę, która tańczy, gra i śpiewa?

Lecz one wzruszały ramionami. Żadna nie wiedziała.

I Chiaretta, niepocieszona, szła dalej przed siebie. Pewnego wieczoru zasnęła wśród suchych liści pod kasztanowcem. O świcie poczuła, że coś ciągnie ją za kosmyk włosów na skroni. Odwróciła się i zobaczyła jaszczurkę o dwóch ogonach zaplątaną w jej złociste loki.

— Spędziłam noc w twoich włosach i teraz jestem twoim zakładnikiem. Uwolnij mnie, a ja ci się odwdzięczę!

Chiaretta uwolniła łapki zwierzątka z delikatnych więzów.

Jaszczurka dała jej za to jeden ze swoich dwóch ogonów.

— Strzeż go jak oka w głowie. Odpowie na każde twoje pytanie.