— Nie potrzeba tu żadnego cudu — odrzekł pustelnik. Po prostu niebiosa chciały go zachować przy życiu w tym grobie, żeby mógł jeszcze głośno wykrzyczeć całą prawdę.

Jacenty przebudził się w ramionach ojca.

— Jaką prawdę chciałbyś wykrzyczeć?

— Żadną, ojcze! Najważniejsze, że przebudziłem się z tego nieszczęsnego snu. Nie wracajmy już do tego.

Bracia schylili w pokorze głowy, trawieni wyrzutami sumienia i wzruszeni okazanym przebaczeniem, a król raz jeszcze przytulił swego ukochanego syna.

Przekład — Julia Dubińska

Srebrna zajęczyca

Gdy dobra wróżka we własnej osobie

przyrządzała swe zaklęcia rozważnie,