— Jestem głodny i nie mam już swojej koszuli! Na co mi armia, kiedy mam pusty żołądek?

Chcąc odwrócić uwagę od nasilającego się głodu, Maślak wymierzył kij w ziemię i rozkazał:

— Do boju!

We wnętrzu kija rozległ się szelest, po czym otworzyły się liczne małe okienka, a z każdego małego okienka wyszła drobinka wielkości pszczoły. Pęczniała i pęczniała, aż w końcu wokół młodzieńca wyrósł mur zbrojnych na koniach w pełnym rynsztunku niecierpliwie przebierających kopytami.

Maślak patrzył rozmarzony.

— Jesteśmy na pańskie rozkazy, generale!

Wtedy Maślak wpadł na pewien pomysł...

— Przynieście mi koszulę prababki!

Armia ruszyła galopem przed siebie, zniknęła za horyzontem, aby po krótkim czasie wrócić z cudowną tkaniną.

— Żołnierze, wracajcie do koszar!