— To pan pewnie myśli o tej hrabskiej muszce, co to migdaliła się z Niemcem, doktorem Sapoli. — O, ta już się rozwiodła i pojechała sobie z dzieckiem i doktorem Sapoli.

— Pan to wie na pewno?

Czułem, jak mi głos zadrżał. Choć radowałem się wielce z powodu Angeliny — to jednak serce mi skurczyło się na chwilę.

Ileż to ja dla niej przecierpiałem trosk — a teraz — — — byłem zapomniany.

Może istotnie uwierzyła, żem popełnił morderstwo dla rabunku. Gorzki posmak jął422 mię dusić w gardle. Alfons zdaje się z przenikliwym poczuciem, które czasem się zdarza u zatraconych ludzi w sprawach miłości — odgadł, jak mi to było przykro, gdyż patrzył w stronę i nic nie mówił.

— Bo może pan wie, co słychać z panną Miriam, córką pana Hillela. Czy pan ją zna? — zapytałem natarczywie.

— Miriam? Miriam? — Twarz Wencla pomarszczyła się z zamyślenia. — Miriam? Czy ona często bywa nocą u Loisiczka?

Mimo woli się uśmiechnąłem.

— Nie! Bynajmniej — nie bywa.

— No, to jej nie znam — powiedział sucho Wencel.