— Nie, panie, nikt nie zna jego nazwiska. On sam go zapomniał. Jest zupełnie sam na świecie. Czy pan uwierzy: on ma 110 lat! Dostaje u nas co noc tak zwaną łaskawą szklankę kawy.
Pochylam się nad starcem — i krzyczę mu w ucho jedno słowo:
— Szafranek!
Działa to na niego jak błyskawica. Coś zamruczał. Z zastanowieniem przesuwa ręką po czole.
— Czy pan mnie rozumie, panie Szafranek?
Skinął głową.
— Niech pan dobrze uważa! Chciałbym pana o coś zapytać z dawnych czasów. Jeżeli mi pan dobrze odpowie, dostanie pan guldena507, którego kładę tu na stole.
— Guldena — powtórzył stary i zaraz zaczął kręcić korbą swojej pozytywki.
Powstrzymałem jego rękę.
— Niech pan sobie przypomni! Czy nie znał pan przed trzydziestoma trzema laty wycinacza kamei508, nazwiskiem Pernath?