Gromady jakieś szare przyćmiły pochodnie,
Niech nadmiar2 mocne wonie rozwieją się raczej:
Alkowa jak mogiła szarzeje i chłodnie.
Skądże mi ten dreszcz dziwu, co serce przenika,
Skąd to miękkie andante3 miarowej harmonii?
U bieli okien słania się dziwna muzyka
Ruchów mglistych i skrzydeł, i obłocznych woni.
Dość! Pozwól skonać pieśni. Moje serce płacze...
Oćma4 pokrywa kręgi świateł. Uroczyście
Zstąpiła cisza między poszmery żebracze,