Podróż na Syberyą

Siadł zwoszczyk na przodzie, koń dzwonkiem zadzwonił,

Kibitka leciała, jakby wiatr ją gonił,

I Moskwy szérokie mijała ulice;

Kacapy z brodami, rozdziawiwszy gęby,

„To Polak buntowszczyk!” mówili przez zęby

I na mnie zgłupiałe zwracali źrenice.

I ledwie czasami dziewica z uboczy,

To na mnie nieśmiałe podnosiła oczy,

To znowu je na dół spuszczała w milczeniu;