I ledwie czasami żałośnie a dumnie
Młodzieniec, przechodząc, zwracał wzrok swój ku mnie,
A wiele słów było w tém jedném spojrzeniu!
Jam siedział rozparty w kibitce wspaniale,
Kapelusz na bakier wcisnąłem niedbale,
J lulkę kochankę u swych ust uwiesił;
Rozsiadłem się lepiéj, miejsce’m zajął szérsze,
I takie zacząłem komponować wiersze:
(Lecz wprzódym kapelusz jeszcze głębiéj wmiesił).
Oj! jeszcze nie biéda, choć zima tak skrzepła;