Bogi stają się straszne: mają wysokie pióropusze, oczy jak bąble na wodzie, ramiona zakończone szponami, szczęki rekina. I wobec tych bogów kapłani zabijają ludzi na ołtarzach kamiennych; innych miażdżą w kadziach, tratują pod kołami, przybijają do drzew. Jest jeden bóg z żelaza rozpalonego do czerwoności, o rogach byka — pożeracz dzieci.
ANTONI
O zgrozo!
HILARION
Ale bogowie żądają zawsze męczarni... Nawet twój chciał...
ANTONI
płacząc
O, nie kończ, milcz!
Obwód skał zmienia się w dolinę. Stado wołów szczypie nędzną trawę.
Pasterz prowadzący je obserwuje obłoki i rzuca w powietrze głosem ostrym słowa rozkazujące.