Potem mi przysłał swe córki: piękne, farbowane zręcznie, złotymi pasami strojne, o zębach białych niby jaśminy, o udach okrągłych jak trąba słonia. Niektóre ziewając, rozciągają ramiona, by pokazać rowki na swych łokciach, inne mrugają oczami, inne się śmieją, inne rozpinają suknie! Są rumieniące się dziewice, są matrony pełne dumy, są królowe z orszakiem sług i wielbłądów.

ANTONI

na stronie

Ach, i on też?...

BUDDA

Zwyciężywszy demona, dwanaście lat karmiłem się wyłącznie zapachami i osiągnąwszy pięć cnót, pięć zdolności, dziesięć sił, osiemnaście substancji i przeniknąwszy cztery kręgi świata niewidzialnego — zdobyłem Duchowość. Zostałem Buddą.

Wszyscy bogowie się chylą; ci, którzy mają wiele głów, pochylają wszystkie naraz. Budda podnosi rękę do góry i mówi dalej:

Dążąc do wyzwolenia jestestw, uczyniłem tysiące ofiar. Biednym rozdałem suknie jedwabne, łoża, wozy, domy, stosy złota i diamentów. Ręce swoje rozdałem bezrękim, nogi kulawym, źrenice ślepym; głowę obcinałem sobie, aby ją oddać skazanemu na ścięcie. Kiedy byłem królem, rozdałem swe ziemie; kiedy byłem braminem, nie gardziłem nikim. Gdy byłem pustelnikiem, mówiłem wyrazy tkliwe złoczyńcy, który mnie dusił. Kiedy byłem tygrysem, kazałem sobie z głodu umrzeć.

A w tym moim istnieniu ostatnim — skorom wygłosił zakon — nie mam już nic do czynienia. Wielki okres się zakończył. Ludzie, zwierzęta, bogowie, bambusy, oceany, góry, ziarna piasku w Gangesie i miriady240 miriad gwiazd — wszystko umrze. I aż do czasu nowych narodzeń płomień tańcować będzie na gruzach światów zniszczonych.

Wówczas kołowrót ogarnia bogów. Chwieją się, wpadają w konwulsje i wymiotują swoje istnienia. Ich korony pękają, ich chorągwie ulatują. Zdzierają swoje cechy, swą płeć odrzucają kielichy, z których pili nieśmiertelność, duszą się za pomocą wężów, giną w dymie... A kiedy wszystko zniknęło