Kwiaty jej więdną. Owoce zbyt dojrzałe opadają. Lwy, byki przechylają głowę, jelenie wyczerpane pienią usta, pszczoły brzęcząc, umierają na ziemi. Kolejno naciska swe wymiona. Wszystkie są próżne. Ale pod rozpaczliwym wysiłkiem pochwa jej pęka. Chwyta ją od dołu niby połą sukni; rzuca w nią swe zwierzęta, kwiaty i wchodzi w mroki. A z dala głosy szemrzą, pomrukują, ryczą, kukają, beczą. Gęstwina nocy rośnie tchnieniami. Padają krople ciepłego deszczu.
ANTONI
Jakże to dobre: zapach palm, drżenie zielonych liści, przezrocze źródeł. Chciałbym się położyć całym ciałem na ziemi, aby ją czuć tuż koło serca, i życie moje kąpałoby się w jej młodości wiekuistej.
Słychać dźwięk kastanietów i cymbałów i ukazuje się tłum wieśniaczy. Ludzie w białych, obrzeżonych purpurowo tunikach prowadzą osła w uprzęży bogatej, z ogonem przyozdobionym wstążkami, z malowanymi kopytami.
Skrzynia pokryta czaprakiem z żółtego płótna leży na jego grzbiecie, śród dwóch koszów. Do jednego składają ofiary: jaja, winogrona, gruszki, sery, drób, grosze; drugi jest pełny róż, które przewodnicy osła sypią przed nim w pochodzie.
Mają oni w uszach kolczyki, wielkie płaszcze, włosy zaplecione w warkocze, policzki policzki ubarwione, wieniec oliwny na ich czole kończy się medalionem z figurką. Puginały mają za pasem i trzaskają z biczów o trzonie hebanowym z trzema rzemieniami, na których przytwierdzono kosteczki. Ostatni z orszaku stawiają na ziemi, prosto jak wielki świecznik, wysoką sosnę płonącą u wierzchołka, której najniższe gałęzie ocieniają małe jagniątko. Osioł się zatrzymuje. Zdejmują czaprak. Pod nim jest drugie pokrycie z czarnego sukna. Wówczas jeden z ludzi w białej tunice zaczyna tańczyć, grając na grzechotce, inny na kolanach przed skrzynią bije w tamburyn.
NAJSTARSZY Z GROMADY
zaczyna:
Oto dobra bogini258! Ideanka górska, prababka Syrii! Zbliżcie się, dobrzy ludzie!
Daje ona radość, leczy chorych, zsyła dziedzictwo, zaspokaja kochanków.