Wówczas Izys wydaje okrzyk taki przeciągły, żałobny i rozdzierający, że Antoni mimo woli odpowiada jej drugim okrzykiem i ramiona otwiera, aby ją podtrzymać. Izyda znikła. Zawstydzony głowę chyli.
Wszystko co widział, miesza się w jego duszy. Jest to niby oszołomienie podróżą, niemoc upojenia. Chciałby nienawidzić, a jednak niewyraźna litość rozrzewnia mu serce. Zaczyna wylewać strumienie łez.
HILARION
Czemuż jesteś taki smutny?
ANTONI
po długim milczeniu, rozważywszy rzeczy te w sobie
Myślę o tych wszystkich duszach, zatraconych przez fałszywych bogów.
HILARION
Czy nie sądzisz, że oni... czasem... są bardzo podobni do prawdziwego?