Zimno straszliwe mrozi mnie do głębi duszy. To niby śmierć głębsza od samej śmierci. Wiruję w nieskończoność mroków. Mroki wchodzą we mnie. Świadomość moja pęka pod tym rozszerzeniem nicości.
DIABEŁ
Ale zrozumienie rzeczy dochodzi cię tylko za pośrednictwem twego ducha. Niby zwierciadło wklęsłe zniekształca on przedmioty; a nie masz sposobu do sprawdzenia ścisłości.
Nigdy nie poznasz wszechświata w pełni jego rozciągłości, nie możesz więc wyrobić sobie pojęcia o jego przyczynie, mieć dokładne wyobrażenie o Bogu, ani nawet powiedzieć, że wszechświat jest nieskończony, gdyż trzeba by przedtem poznać Nieskończoność.
Forma jest może obłędem twych zmysłów. Substancja wyobrażeniem twej myśli.
Chyba że, ponieważ świat jest ciągłym wirem rzeczy, pozór jest właśnie jedyną prawdą, złudzenie jedyną rzeczywistością.
Ale czyś ty pewny, że widzisz? Czyś nawet pewny, że żyjesz? Może nic nie ma!
Diabeł wziął Antoniego i, trzymając go na końcu swych ramion, patrzy nań z otwartą gębą, jakby chcąc go pożreć.
Uczcij mnie zatem i przeklnij widmo, które zowiesz Bogiem!
Antoni podnosi oczy w ostatnim ruchu nadziei.