Diabeł go opuszcza.
VII
ANTONI
budzi się, leżąc na grzbiecie, u brzegu skały nadmorskiej. Niebo zaczyna bieleć.
Czy to światło zorzy, czy odblask księżyca?
Chce się podnieść, lecz opada i szczękając zębami:
Jestem zmordowany, jakby wszystkie moje kości były połamane.
Dlaczego?
Ach, to Diabeł. Przypominam sobie... a nawet powtarzał mi to wszystko, czegom się uczył u starego Dydyma o pojęciach Ksenofanesa, Heraklita, Melissa, Anaksagora o nieskończoności, o stworzeniu, o niemożliwości poznania!
Sądziłem, że będę mógł się z Bogiem zjednoczyć