Przechyla się i spogląda w przepaść.
Człowiek, który by upadł stąd, zabiłby się. Nic łatwiejszego jak stoczyć się z lewej strony; zrobić tylko jeden jedyny ruch! Jeden!
Wówczas się ukazuje
STARA KOBIETA
Antoni się podnosi, przerażeniem ujęty. Roi, że widzi swą matkę zmartwychwstałą. Ale ta jest daleko starsza i nadzwyczajnej chudości. Całun, dokoła jej głowy owinięty, zwiesza się wraz z białym włosem do samego spodu nóg, cienkich jak piszczele. Białość jej zębów barwy kości słoniowej jeszcze ciemniejszą czyni jej skórę ziemistą. Orbity jej oczu są pełne mroku, a w głębi migają dwa płomienie niby dwie lampy grobowe.
Idź naprzód — mówi. — Cóż cię zatrzymuje?
ANTONI
bełkocząc
Lękam się popełnić grzech!