Wydłuża nogi, wstrząsa przepaskami swego czoła i kładzie się na brzegu. Skacząc, wzlatuje w górę, rzygając ogień nozdrzami i smoczym ogonem bijąc swe skrzydła, Chimera377 zielonooka kręci się dokoła i szczeka. Pierścienie jej włosów odrzucone na bok mieszają się z włosami, którymi jej biodra są obrośnięte, z drugiej strony spadają aż na piasek i poruszają się równo z ruchami całego jej ciała.
SFINKS
nieruchomy, patrzy na Chimerę
Tu, Chimero, zatrzymaj się.
CHIMERA
Nie, nigdy!
SFINKS
Nie pędź tak prędko, nie lataj tak wysoko, nie szczekaj tak głośno.
CHIMERA
Nie wzywaj mnie już, nie wzywaj mnie już, boś zawsze niemy.