CHIMERA

Spróbujmy! Ty mnie łamiesz!

SFINKS

Nie, to niepodobna!

I powoli się pogrąża w piasek i znika, gdy Chimera, pełzając z wywieszonym językiem, oddala się, opisując koła na piasku.

Z oddechu jej ust powstał tuman. W tumanie widzi Antoni rozwełnienia obłoków, nieokreślone krzywizny. Wreszcie odróżnia istoty na podobieństwa ludzkich ciał.

A naprzód idą

ASTOMI380

podobni do kul powietrznych przeniknionych słońcem

Nie dmuchaj zbyt mocno. Krople deszczu nas męczą, fałszywe dźwięki nas drażnią, ciemności nas oślepiają. Złożeni z mgieł i zapachów, my się toczymy, płyniemy — nieco więcej niż marzenia, a nie całkiem istoty.