Antoni wdycha świeżość zielonych liści.

Liście się poruszają, gałęzie ścierają ze sobą i naraz wychodzi z gęstwiny wielki czarny jeleń z głową byka, mający między uszami krzak białych rogów.

SADHUZAG383

Siedemdziesiąt cztery moje różki są różne jak flety. Kiedy się odwracam na wiatr południowy, naraz wychodzą z nich dźwięki, które ściągają do mnie zachwycone zwierzęta. Węże się obwijają koło moich nóg, osy w nozdrzach mi się lepią, a papugi, gołębie i ibisy na rogach mi siadają.

— Słuchaj!

Podnosi swoje rogi, płynie z nich muzyka niewymownie słodka. Antoni rękami serce przyciska. Zdaje mu się, że ta muzyka duszę mu porwie.

SADHUZAG

Ale kiedy się zwracam na wiatr północny, rogi moje, gęstsze niż regiment włóczni, wydają wycie okropne. Lasy drżą, rzeki rozlewają, strąki roślinne pękają, a trawy powstają niby włosy w przestrachu.

— Słuchaj!

Nachyla gałęzie, z których wychodzą przeraźliwe, sprzeczne wrzaski. Antoni czuje się rozdarty. A jego zgroza rośnie, gdy staje przed nim