Tysiące głosów mu odpowiada. Las drży.

I wszystkie przerażające bestie powstają: Tragelaphus, pół byk i pół jeleń; Myrmekoleo, lew z przodu, mrówka z tyłu, a którego przyrodzenie jest na opak; pyton Aksar, sześćdziesiąt łokci długi, który przeraził Mojżesza; wielka łasica Pastinaca, która drzewa zabija swym zapachem; Presteros, który dotknięciem wywołuje w człowieku głupotę; Mirag, zając rogaty, mieszkaniec wysp morskich; lampart Phalmant, któremu brzuch pęka od własnego wycia; Senad, niedźwiedź trójgłowy, co rozszarpuje swe dzieci ozorem; pies Cepus, co rozlewa po skałach błękitne mleko swych wymion. Moskity zaczynają brzęczeć, ropuchy skaczą, węże syczą. Błyskawice błyskają. Grad pada.

Nadchodzą wiry pełne anatomii przedziwnych. Głowy aligatorów na nogach kozich, sowy o wężowym ogonie, wieprze o mordzie tygrysiej, koty z grzbietem oślim, żaby kosmate jak niedźwiedzie, kameleony wielkie jak hipopotamy, cielęta o dwóch głowach, z których jedna płacze a druga beczy, embriony czworonożne, trzymające się za pępek i tańczące jak frygi, brzuchy skrzydlate, latające jak komary.

Spadają z nieba deszczem, wychodzą z ziemi, wypływają ze skał. Wszędzie źrenice goreją, gęby wyją, piersi się nadymają, szpony się wyciągają, zęby zgrzytają, ciała pluskają. Niektóre rodzą, niektóre spółkują lub jednym łykiem pożerają się nawzajem.

Dusząc się od liczby, mnożąc się od zetknięcia, jedne włażą na drugie i poruszają się miarowo dokoła Antoniego, jakby ziemia była pomostem okrętu. Czuje on na swych nogach sznur olbrzymi ślimaków, na rękach chłód żmij, a pająki tkające nici zamykają go w siatce. Ale koło potworów się rozwiera, niebo staje się naraz błękitne i ukazuje się

JEDNOROŻEC

Galopem, galopem!

Mam kopyta z kości słoniowej, zęby ze stali, głowę purpurową, ciało białośnieżne, a róg mego ciała ma w sobie wielobarwność tęczy.

Pędzę od Chaldei do pustyni tatarskiej, na brzegi Gangesu i do Mezopotamii. Prześcigam strusie. Pędzę tak chyżo, że wiatr leci za mną. Grzbiet pocieram o palmy, toczę się w bambusach. Jednym skokiem przeskakuję rzeki. Gołębie latają nade mną. Jedna tylko dziewica może mnie ocuglić.

Dalej galopem! galopem!