HELENA (ENNOIA168)

Przypominam sobie krainę odległą barwy szmaragdowej. Jedyne drzewo w niej rośnie.

Antoni drży.

Na każdym stopniu jego szerokich gałęzi siedzi w powietrzu para Duchów. Gałęzie naokół nich krzyżują się jak żyły ciała, a Duchy patrzą na życie wieczne, które krąży od korzeni ukrytych w cieniu, aż do zenitu, wyższego nad słońce. Ja na drugiej gałęzi oświecałam swą twarzą noce letnie.

ANTONI

dotykając czoła ręką

A, rozumiem... głowa.

SZYMON

kładąc palec tu ustach

Cyt!