Służąca gniewnym wzrokiem obrzuciła chłopaka i mrucząc wyszła.
Ksiądz zwrócił się do Cezara:
— No, wywnętrz się Cezar.
Chłopak wahał się jeszcze, spoglądał na swoje saboty mnąc czapkę w rękach, potem nagle zdecydował się:
— Oto, żenić się chcę z Celestyną.
— Dobrze chłopcze, a któż ci to broni?
— Ojciec mój nie chce.
— Twój ojciec?
— Tak, mój ojciec.
— A cóż on ma przeciw temu?