— Mówi, że to anemija i przepisał mi żelazo i surowe mięso.

Pewne podejrzenie zrodziło się we mnie. Zapytałem go jeszcze:

— Jesteś szczęśliwy?

— Tak, bardzo szczęśliwy.

— Całkiem szczęśliwy?

— W zupełności.

— Twoja żona?

— Przemiła! — Kocham ją więcej jak kiedykolwiek. — Spostrzegłem atoli, że się zarumienił, wydawał mi się zakłopotanym jak gdyby obawiał się dalszych pytań tej treści... Wziąłem go pod ramię, wciągnąłem go do pierwszej lepszej kawiarni, pustej jeszcze o tym czasie, siłą prawie posadziłem go i w twarz, w twarz zapytałem:

— Słuchaj no mój stary René! powiedz ty mi prawdę.

On wyszeptał: