— Wstanie pani jutro o godzinie ósmej zrana, poczem odwiedzi pani swego kuzyna w hotelu i poprosi go pani o pożyczenie 5000 franków, których mąż pani, podróżujący właśnie, zażądał od pani.
Następnie obudził ją.
W powrocie do domu rozmyślałem o tym ciekawym seansie i nie zdołałem się oprzeć plamiącym mnie podejrzeniom — nie co się tyczy absolutnej i nieulegającej żadnym kwestyom dobrej wiary mej kuzynki, którą znałem od dzieciństwa jak siostrę, lecz w kierunku możliwego oszukaństwa ze strony lekarza. Nie mógłże naprzykład ukrywać w ręce lusterka, które pokazywał uśpionej wraz z biletem wizytowym?... Prestidigitatorzy z zawodu dokazują także rzeczy zadziwiających — na swój sposób.
Wróciłem tedy i położyłem się spać.
Tymczasem rano około wpół do ósmej budzi mnie mój służący oznajmieniem:
— Pani Sablé pragnie się z panem natychmiast widzieć.
Ubrałem się spiesznie i przyjąłem ją.
Siadła mocno zakłopotana, ze spuszczonemi oczyma, i nie podnosząc woalki, rzekła:
— Kochany kuzynie, przyszłam do ciebie z wielką prośbą...
— Cóż to takiego, kuzyneczko?