— Wyjmuje z kieszeni fotografię.
— Czyją fotografię?...
— Swoją własną.
Wszystko to było prawdą. Fotografie te zaś wręczono mi w hotelu tegoż wieczora.
— W jakiej pozie przedstawia go to zdjęcie?
— W stojącej, z kapeluszem w ręce.
Widziała zatem wszystko, jak w lustrze, na tym kawałku papieru.
Młode kobiety, przelękłe, poczęły wołać:
— Dosyć!... Dosyć!...
Ale lekarz rozkazał jeszcze uśpionej: