— I owszem, proszę pana.

Usiadła w fotelu a on począł się w nią wpatrywać uparcie, fascynująco. Dziwnie się czułem wzruszonym, obserwując tę scenę; serce me uderzyło mocniej, coś mnie poczęło ściskać za gardło. Tymczasem powieki pani Sablé poczęły ciężyć, usta zacisnęły się kurczowo, pierś dyszeć poczęła.

Po upływie dziesięciu minut spała.

— Stań pan poza panią — polecił mi lekarz.

Stanąłem za plecyma mej kuzynki. Włożywszy jej w ręce bilet wizytowy, rzekł doktor:

— Daję pani lusterko. Co w niem widzisz?

— Widzę mojego kuzyna — odparła.

— Co robi?

— Podkręca wąsy.

— A teraz?