Ich pięcioro

Jedzie Wasyl koniem, wywija batogiem

I pędzi dziewczęta, co nie są mu wrogiem.

Pędzi je przed siebie, do gminy wprowadza

I uradowany krzyczy: — gdzie jest władza?

Posłuszny wezwaniu swego «bohatera»

Przybył wójt-zastępca1 i w swych aktach szpera.

Znajduje paragraf, który głosi światu,

Że spotkanych Żydów trzeba oddać katu.2

Już jadą forszpany3, dudni nasza droga.