Wiatr rozwiewał lekko jego brązową czuprynę, która wydawała się teraz w słońcu miedziano-złota. Twarz miał jakby zastygłą w uniesieniu, a pospolite rysy nabrały dziwnej szlachetności.

I nie wiedząc sama dlaczego, Joasia zawołała ku niemu radośnie:

— Franek! Franek!

Ale Franek nie słyszał.

Orał...

Fraternitas” — planeta braterstwa

Zdaje mi się, że ani jeden z uczonych europejskich nie wie, gdzie znajduje się planeta „Fraternitas”.

Odkrycie klubu gazeciarzy lwowskich pozostało dotychczas obce astronomii, a co więcej, uczeni nie podejrzewają nawet, że w naszym systemie planetarnym istnieje pewne niedopatrzenie karygodne i wysoce niepokojące.

Historia odkrycia, o którym chcę tu opowiedzieć, jest następująca:

Około roku 1932, każdy przechodzień zdążający wieczorem ulicami Lwowa, mógł z łatwością zaobserwować wzrost zainteresowań astronomicznych w tym mieście. Niedaleko bowiem lokalu, w którym mieścił się klub gazeciarzy, a często i na innych ulicach, można było spotkać o tej porze grupki chłopców od lat ośmiu do osiemnastu, stojących z zadartymi głowami i wskazujących sobie z namaszczeniem: Wenus... Mars... Jowisz... Saturn... Syriusz... Spica28... Wega...