Tracić czas na bieganie na obiad, kiedy inżynier powiedział wyraźnie:
„Nie będziemy się przecie wadzić o jedną skibę!”
Ale — co się tam kobieta, choćby i opiekunka, może rozumieć na gospodarce!
Nie odwrócił więc nawet głowy, tylko przykazał krótko, po gospodarsku!
— Obiad to mi ta już tu przyniesiecie!
Pannę Joasię aż zatchnęło.
Stała przez chwilę nieruchomo, patrząc na niego w niemym zdumieniu.
Ale Franek nie zwracał na nią uwagi. Franek, ten chłopak, który jeszcze wczoraj czuł się bezdomny i samotny, szedł teraz przez swoje i gromadzkie pole, poważny i dostojny, prowadząc — pług.
Więc panna Joasia zawróciła pokornie i poszła do domu przygotować dla niego strawę.
Ale po drodze stanęła raz jeszcze i popatrzyła za nim.