Hej! Nie umie już młódź108 nasza takich młynków zawrotnych, takich cięć mieczem krzyżowych, takich kopią uderzeń mistrzowskich, ale nade wszystko nie umie twardo i niezłomnie nieprzyjacielowi, nawet najliczniejszemu, czoła stawiać i raczej zginąć, niż się zhańbić!

Hej, szkoda, żeście tam nie byli, szkoda, żeście nie widzieli, jak się przeciw owej nawale książę Gotfryd bronił!

Nie minęły i trzy Ave Maria, a dwudziestu siedmiu rycerzy Gotfryd z siodła wysadził.

Ale Gotfryd był ranny i coraz słabiej miecz jego po zbrojach wrogów dzwonił.

Ale Gotfryd walczył sam jeden przeciw stu nieprzyjaciołom. Od tyłu go tedy zaszedłszy, z siodła ściągnęli, powrozami związali i na ziemię rzucili.

Hej, nie rycerski to był bój!

Stanął graf Rodryg nad skrępowanym przeciwnikiem i tak mu urągał:

— Gdzież się podziała twoja duma, Gotfrydzie? Gdzież się podziała twoja sława rycerska? Oto leżysz u nóg moich i życie twoje w mojej jest mocy. A zwano cię przecież „Zwycięzcą”, Gotfrydzie, a zwano cię przecież „Zwycięzcą”...

I ostrze swego miecza na piersi jego oparł.

A odrzekł mu na to Gotfryd, nie pobladłszy ani nie zmrużywszy powiek, dumnie w twarz wroga patrząc: