A stało się to za sprawą dwóch cudownych pierścieni, władzę nad morzem i górami Gotfrydowi dających, pierścieni, których moc król Gerald sam przeciw sobie obudził.

Tak więc zasiadł książę Gotfryd na tronie ojców swoich. I silniejszy nie śmiał już uciskać słabszego, a każdy mógł iść śmiało do królewskiego zamku po opiekę i pomoc.

I cały lud błogosławił Gotfryda, i nazwał go „Wybawicielem”.

A gdy już ład i sprawiedliwość zapanowały w kraju, Gotfryd, powierzywszy rządy Rolandowi Prawemu, z wielką świtą100 rycerzy i panów po swą narzeczoną, księżniczkę Roksanę, na dwór króla Zygmunta wyruszył.

Najpiękniejszą na ziemi królewnę z niewoli mocarza, co jednym uderzeniem obala skały, oswobodzi...

O księciu Gotfrydzie opowieść dwunasta

Najpiękniejsze damy tańczyły z najpiękniejszymi rycerzami, truwerzy królewscy stare śpiewali pieśni, a wasale Zygmunta, szlachetni książęta, grafowie i baronowie, pili zdrowie młodej pary złotym miodem w pięknych srebrnych pucharach.

A po prawej stronie siedział książę Gotfryd, a po lewej księżniczka Roksana i rozmawiali ze sobą o zaczarowanym ogrodzie, w którym mieli zamieszkać, o zaczarowanym ogrodzie, w którym tysiące motyli o tęczowych skrzydłach tańczy w słońcu.

I wtedy to właśnie usłyszano ów tętent.

Z początku było to tak, jak gdyby hufiec rycerski pędził we sto koni, a kopyta ich grzmiały po zamkowej drodze.