A co chcę, to wiem już o nim!»

Domyślny czytelnik już zapewne wie od dawna, że tym Duńczykiem Krystianem nie kto inny jest jedno Naomi; ale zanim nielitościwie ją potępi, niechaj pamięta, jakie było jej wychowanie, jakie otoczenie, jakie wreszcie pojęcie jej o świecie.

Była więc sama jedna z Władysławem.

— Uczyniłam dla ciebie wiele, bardzo wiele! — rzekła głosem tak rzewnym, jakiegośmy nigdy jeszcze dotąd od niej nie słyszeli. — Mógłżebyś kiedy o tym zapomnąć?

— Pewniebyś mi przypomniała! — odpowiedział z uśmiechem Władysław!

— Nie! nigdy! — wykrzyknęła Naomi — jakikolwiek byłby mój koniec. We wszystkim com uczyniła, była wolna moja wola; nie cierpiałam ludzi, między którymi żyłam, — nie miałam dla nich najmniejszego szacunku! Ciebie kocham! Mógłbyś mnie zabić, a jeszcze bym cię kochała! We krwi mojej jakby gorączka, — alem się nigdy jeszcze nie czuła tak szczęśliwą, jak teraz! Długie, jednostajne życie, tak zwane dobre życie, sprawia mi wstręt niesłychany. Lepiej żyć krótko, ale żyć!

— Niejedna już kobieta kochała mnie! — rzekł Władysław — mógłbym ci o nich arcyzabawne opowiedzieć historie! Cała płeć ta nie wiele co warta! aleś ty więcej mężczyzną niż kobietą i za to ciebie lubię! nawet cię kocham i mógłbym zostać zazdrosnym! Wad twoich jeszcze wprawdzie nie znam, lecz nim zajedziemy do Wiednia, już się zapewne bliżej poznamy wzajemnie. Piękną jesteś i gorącą, jak powinny być kobiety, a myśli miewasz takie, jak mężczyzna! — Pocałował ją w usta i w czoło. — Do mojej piersi przytulona, trzeba żebyś wierzyła w Madonnę i jej się pokłoniła!

Naomi objęła go za szyję i oddała miłosny pocałunek. — Twoja żona jakiś czas jeszcze musi nosić wąsy! — rzekła z uśmiechem. — Jako Duńczyk Krystian nie lękam się skakać na koniu. Ale zawsze ty większe ode mnie zrobisz szczęście; o mało co ci tego nie zazdroszczę.

— O! — zawołał Władysław — ja bym ci może nie darował, gdybyś większe zjednała sobie oklaski ode mnie!

Na korytarzu słychać było idących. — To goście na wesele! — rzekł gospodarz — jutro tu u nas w mieście wspaniałe ma być wesele. Są to jacyś państwo z Lubeki, a między nimi jest także kilku marynarzy.