do ócz podnosi ręką poszczerbioną,

zda się, jakoby nad sobą płakała.

Tu się Filibert pośród świty tłumnej,

ten, co to król zań cios podchwycił w boju,

oparł na mieczu; dziś by i on musiał

z Maksymilianem paść po równi — młokos!

Tu w dole miecze widać odłamane.

A tu w pośrodku, z świętą na łbie tiarą,

arcybiskupa z Arrasu widziano;

dziś go już diabli z kretesem porwali,