Co by też mogło tym guldenom grozić?

Czyż — mówię — dalej pójdzie jak do miasta?”

„Czy pójdzie dalej jak do miasta, pytasz?

Ha, wielki Boże! Bóg wie — mówi — dokąd

iść mu trza będzie! Pójdziesz raz za bębnem —

dobosz, wiadomo, idzie za chorążym,

chorąży znów za kapitanem stąpa,

kapitan zasię w krok za pułkownikiem,

pułkownik znów za generałem kroczy,

generał wreszcie za rozkazem Stanów,