I co mi jeszcze ślina do ust niesie...

Lecz ze zdumieniem w potoku swej mowy

Widzę: nie słucha mnie. Ale z wyrazem

Szesnastolatki i dziecka zarazem,

Jakby na igry19 szła albo na łowy,

Odwraca w bok kędziory złotej głowy

I woła: „O Protoe, matka moja

Takiego męża nigdy nie spotkała!”

A przyjaciółka stoi oniemiała...

Achil i ja — mierzymy się uśmiechem,