Na zemstę zdana; myślę, że na miazgi

Stratują teraz ją. Olimpie święty!

Lecz on bez ruchu stanął, niepojęty,

Wrósł w ziemię, blady śmiertelnie jak ona.

„Na bogi! — woła. — Zabiłem! Już kona!”

I z konia skacze w jednym oka mgnieniu;

A wkoło trwa, zdrętwiały w przerażeniu,

Krąg Amazonek, pomny słów królowej,

Że tknąć nie wolno go pod karą głowy...

On zbliża się zuchwale do leżącej,