Woła: „Siostrzyczki niechby poczekały!
Wiecznej przyjaźni przynoszę im dar!”
I miecz odrzuca, i tarczę, rękami
Pancerze z piersi zrywa z nieostrożna.
Dwojgiem rąk gołych — jak psa! — maczugami,
Gdyby nie zakaz, ubić by go można!
Tak za królową idzie między nami,
Jak gdyby wiedział, zuchwały, przeklęty,
Że jego żywot naszym strzałom święty.